poniedziałek, grudnia 12, 2005

7/8 sierpnia 2005

Jestem w klubie, moze kawiarni, jest dzien; siedzenia -a raczej lawki- sa podswietlone od wewnatrz, po mojej prawej stronie siedzi jakas dziewczyna w mini sukience.Poznaje ja i pytam, czy nie nazywa sie Marta Szulc (moze Shulc - fonetycznie).Ta potwierdza, obracajac sie w moja strone.Obok niej siedzi krotko obciety chlopak, mowi cos o swojej zonie, ale ona oznajmia, ze nie jest jej mezem.Opowiadam jej, ze chodzilismy razem do przedszkola, do 5-o latkow.Tej nie chce sie wierzyc, ale przed nami pojawia sie budynek przedszkolny, potem caly plac dookola.Opowiadam jej, ze najpierw zamkneli ten starszy budynek, potem calosc, teraz sa tam mieszkania prywatne i ze byloby niesamowicie, gdybysmy kiedys tam wrocili i zwiedzali kazde pomieszczenia, w ktorych sie bawilismy.Opowiedzialem jej, ze miala mlodsza siostre, krotko scieta, a ona -Marta- zawsze miala kucyki po bokach, albo jeden z tylu.Ta potwierdzila wszystko, ale nadal nie chcialo jej sie uwierzyc, ze nadal ja pamietam.


Pamietam ta dziewczyne z przedszkola, nie mam tylko pewnosci co do je imienia i nazwiska.Dziwne, ze przed snem powiedzialem sobie, ze chce jakiegos znaku, po ktorym poznam moja przyszla dziewczyne.Chyba bylo ich za wiele i to doslownych :)

1 Komentarze:

Blogger eNternithy said...

pamietam wiele osob z mojego przedszkola i szkol... widzisz,
chyba mam to do siebie, ze nie zapominam o ludziach...
osoby, z ktorymi przebywalam te kilka/nascie lat temu goszcza od czasu do czasu w moich snach, jednak w kazdym z tych przypadkow nikt z nas nawet nie probowal sie zastanawiac jak to jest mozliwe, ze wciaz o sobie pamietamy...
wiesz, to bylo tak, jakbysmy sie od dawna znow (albo nawet wciaz) widywali na codzien...

pozdrawiam
:)

1:20 AM  

Prześlij komentarz

<< Home