poniedziałek, grudnia 12, 2005

5/6 marca 2005

1. Budze sie u siebie w domu, spogladam na plan lekcji, ktory wisi obok drzwi nad biurkiem, ktorego tam w rzeczywistosci nie ma.Dowiaduje sie, ze dzis mam 7 lekcji - jest piatek.Kiedy spogladam po raz drugi - zajec jest okolo 10! Szybko ubieram sie, a siostra smieje sie, iz nie zdaze, bo jest wlasnie godzina 7:49, a zajecia sa na 8:00.Okazuje sie po chwili, iz jest to plan sprzed dwoch lat! Wczesniej lekko sie wystraszylem, poniewaz nie pamietalem zadnych zajec, jakby ich wogole nie bylo.
Jestem w szkole, w klasie, gdzie znajduje sie tylko polowa uczniow.Obok mnie - przy scianie siedza w rzedzie znajomi, poznaje Artura Ch. i Marcina K.Pytam go o zajecia, a ten oznajmia mi cos niewyraznie.Za drugim razem jest to samo - nie slysze kilku slow.Za trzecim razem wyjasnia, ze zadali nam cos z angielskiego i dzis bedzie zaliczenie, w dodatku mowi, iz nastepna lekcja jest z "zainteresowan" i dzis mamy tyko 3lekcje.Do sali wchodzi jakis facet, a nauczycielka prowadzaca lekce (nie widzialem jej wczesniej w pomieszczeniu) oznajmia, ze bedzie teatryk zwiazany z zajeciami i abysmy przywitali go brawami.Klaszcze, co zreszta robi tylko kilkoro uczniow.Teatrzyk jakis marny, razem z nim weszlo do klasy kilka osob - jego pomocnicy.Gostek ustawil rekwizyt: plot o wysokosci ok.1,5 m, do tego jakas mala szope z dachem.W dloni mial niebieska lalke i odstawial przedstawienie.Po chwili przerwal i stwierdzil, ze powinnismy zapisac nazwiska aktorow wystepujacych przed nami.Nie mialem zaszytu, wiec znalazlem jakis olowek i zaczalem pisac... na sniegu w jakiejs wannie.Kiedy pisalem nastepne wyrazy - te poprzednie powoli znikaly.Po chciwli wybiegle z klasy umyc rece, ale po drodze zauwazlem siedzaca samotnie za biurkiem nauczycielke.Drzwi byly otwarte wiec wbieglem, zblizylem sie do niej i zaczalem calowac w usta.Powiedziala, ze chca jaj zwolnic z pracy.

2. Znajduje sie na dworze, jest zima.Jakis "lektor" opowiada o niedzwiedziu brunatnym, ktorego zreszat widze obok potoku, ktory plynie miedzy 2 skarpami.W tle jakis wiezowiec, podobny do hotelu Qubus w Zlotoryi.Ja tez jestem przy jego korycie, podobnie jak niedzwiedz - ten znajduje sie po lewej stronie, jakies 20 m dalej.Lektor wspomina, ze niedzwiedz wraca w znajome miejsce na spotkanie z matka.Ta zreszta pokazuje sie po chwili i podchodzi do syna.Lektor mowi teraz, iz poznala go i wydaje przyjazne odglosy.