poniedziałek, grudnia 12, 2005

5/6 czerwca 2005

Dzis nie moglem spac, zasnalem moze kolo 3 nad ranem i obudzilem sie o 10:20.Przed snem jadlem pikantnego qrczaka i pilem cole.Chyba dlatego mialem klopoty z kraina marzen sennych, poza tym lyknalem 2x vit B.OK: siedze w jakims pociagu, ale poruszam sie nie dosc ze normalnie do przodu po sznach, do poruszam sie wewnatrz calego pociagu z zawrotna predkoscia! Tory opadaja w dol i lekko zakrecaja na dole w prawo.Zauwazam jakiegos czlowieka za biurkiem (oczywiscie we wnatrzu - nie bylo wagonow tylko jakby jeden przedzial) po lewej stronie.Pedze w jego kierunku, kiedy nagle chamuje.Wszystko odbywa sie w zwolnionym tempe, tzn.Rzuca mna o sciane sila przyciagania (lub impetu); ledwo stoje i opadam na plecy.Facet podaje mi cos do jedzenia, a ja nie moge tego utrzymac i nadal nie mogac zlapac rownowagi - rzucam talerzem, a raczej miska o sciane.Ta odbija sie rozprysqjac jedzenie, ktore po chwili wraca jednak do misy, ktora chwytam.Stoje obok biurka, ale nadal wyginam sie we wszystkie strony, jakby grawitacja byla odmienna od ziemskiej.