poniedziałek, grudnia 12, 2005

29 lipca 2005

Szedlem najpierw polna droga, nastepnie wyszedlem na ulice, na ktorej nie bylo aut; byla bardzo kreta, rozwidlala sie na kilka stron, po bokach drzewa.Po prawej stronie mialem jakas dziewczyne, trzymalem ja za posladek, chyba szukalismy oczyszczalni sciekow (?).Wyszlismy wreszcie z "lasu" na koniec drogi, gdzie zauwazylem ocean lub moze i powiedzialem: "To chyba nie jest nasza oczyszczalnia, bo nie widac drugiego brzegu".Zaczely pojawiac sie domy i zauwazylem, iz za nami stoi inna dziewczyna z chlopakiem - widocznie nasi znajomi.Laska wlosy dlugie, raczej ciemny blond, nosila okulary, miala bialy sweter rozpianany wzdluz, ciemna spudnice do kolan.W dloni trzymala 10 Funtow.Zapukala do drzwi, wyszedl jakis facet krotko sciety, takze w okularach, moze 35 lat.

- Przepraszam pana, czy bylby pan tak mily i spytal rodzicow, czy nie zawiozlby nas do miasta? zaplace 10 funtow.

- Nie musze pytac rodzicow, moge was podwiezc.

No i w tym czasie zza jego plecow wyszla z domu matka oraz starszy ojciec; oznajmili, iz ich syn jest pijany i nie bedzie prowadzil.Chlopak, ktory byl z moja znajoma wyciagnal z kieszeni jakas metalowa rurke, czarna, dlugosci moze 12 cm i srednicy 1,5 mm, i uderzyl pijaczka w glowe.Ten stracil przytomnosc.Ojciec podtrzymal go i polozyl kolo drzwi, pod glowe kladac jakas koszule.Mial na rekach krew.Podziekowal mojemu znajomemu za to, iz jego syn nie musi teraz prowadzic auta pod wplywem alkoholu.