poniedziałek, grudnia 12, 2005

27/28 lipca 2005

1. Pierwszy sen byl z Nadia, lezelismy gdzies lub prawie siedzielismy - dotykala plecami mojego brzucha, obejmowalem ja trzymajac prawa dlon na jej brzuchu, ona polozyla swoje dlonie na moich, a glowe trzymala obok mojej.Powiedziala: "Come with me to Spain".Potem bylem chyba za granica, Nadia miala gdzies jechac pociagiem; miala juz qpiony bilet, a kiedy sie z nia zegnalem - widzialem siebie lezacego na ziemi, wyprostowanego; po chwili cialo zaczelo znikac i widac bylo tylko kosci, nastepnie nawet kosci staly sie niewidzialne.Kiedy po chwili wszystko wrocilo do normy - stalem z nia na schodach prowadzacych do jakiegos palacu lub pieknej budowli z bialego kamienia, wszytskie domy wokolo byly bardzo jasne, stalo kilka osob, pogoda doskonala, bardzo duzo slonca i bezchmurne niebo.Nadjechal pociag i nie wiem jak znajezlismy sie w srodku, gdzie razem z nia szukalem wolnego przedzialu.Wszedlem do toalety, a okazalo sie, iz jest tam jakis gostek, ktory wlasnie sciagal koszule.Troche sie zdziwilem, iz nie zamknal drzwi od wewnatrz, treszta nie byl to kibelek, ale prywatny przedzial (?).

2. Jestem zolnierzem niemieckim, bronimy jakigos budynq, ktory nie ma jednej sciany, tylko ta od strony wroga.Wszyscy zostali zabici, tylko ja przezylem, walczylismy chyba z Anglikami.Bronilem sie do ostatniego naboju, potem znalazlem tylko ognie sztuczne, ktore i tak chcialem wyslac podpalajac w kierunq wroga.

3. Znajduje sie na wzgorzu, ale nie gorze.Patrze w dol i niedaleko widze jakby szeroki row, ktory wylozony jest kamieniami; obok -wzdluz niego- ciagnie sie po bokach wysoki i gruby mur obronny -takze z duzych, kwadratowych lub prostokatnych kamieni), lecz miejscami ma wielkie przerwy.Ktos powiedzial, ze obie budowle sa rzymskie i bardzo stare.Wchodze na te dziwna droge i patrze w lewa strone kucajac, poniewaz po bokach rosna drzewa i krzewy zaslaniajace mi widok - droga wydaje sie nie miec konca (ani poczatq) i niknie w cieniu drzew, jakies kilkadziesiat metrow dalej.Schodze z niej, przechodze obok muru caly czas kierujac sie w dol doliny.Slizgam sie po zboczu za murem, gdzie aqrat jest gola, wilgotna i czarna ziemia; lapie kolczaste krzewy hamujac nieco.Zatrzymuje sie 2-3 metry nizej, zaplatany w kolce.Powoli odrywam je od ciala, aby nie uszkodzic oczu i glowy, gdzie kilka wlasnie mi sie wbilo.