poniedziałek, grudnia 12, 2005

22/23 lutego 2005

Dzis we snie jakis zamek z wysoka wieza.Bylem wewnatrz z nieznana mi dziewczyna oraz dwoma mezczyznami.Szlismy po kreconych schodach w gore; wieza dosc szeroka, pionowy szyb wewnatrz.kiedy unioslem glowe - zaczely kapac mi na twarz krople wody.Wchodze przez jakies drzwi z otworem do patrzenia do malego pomieszczenia.Po chwili zauwazam nastepne drzwi, o ktore opiera sie szczotka do podlogi.Wewnatrz pokoiku znajduje sie wilczur, ale przerosniety.Podchodzi do drzwi, ktore nie sa zablokowane i w kazdej chwili moze je otworzyc -gdyby chcial- popychajac.Rzucam mu jakies jedzenie, ktore lezy na podlodze obok mnie, potem widze kawalki sera, ktore tez zjada.Podchodzi do drzwi, otwiera je i wsadza nos w szczeline, wiec pcham je z calej sily i podtrzymuje szczotka.Pytam, czy mnie ugryzie, co ten zreszta potwierdza.Mowi, zebym ptrzygotowal mu ciasto ze łzami (to te wczesniejsze spadajace krople).


Rano pojechalem z psem do weterynarza.Uspili ja i wyrwali 2 zeby.Jakas babeczka w poczekalni powiedzial: "Widzial pan tego duzego psa w samochodzie?Weterynarz robi mu zastrzyk".Kiedy czekalem na zewnatrz na taxowke po zabiegu - z drzewa spadaly na moja glowe kawalki sniegu.Kiedy popatrzylem w gore - jakies krople upadly na moje czolo.W taxowce wyciagalem sieg zza kolnierza.