poniedziałek, grudnia 12, 2005

20/21 lutego 2005

Bylem w grupie zolnierzy poszukujacych skarbu oraz tajemniczych znakow; odkrywalismy kubki porcelanowe z napisami -od spodu- z roku 1740 (zaraz bede szukal w sieci co sie w tych latach wydarzylo), mielismy takie 4, ale jeden nie mial uszka, co zreszta nie wplywalo na odczytanie symboli.Na kazdym dnie od zewnatrz byla narysowana muszla slimaka z dziwnymi wzorkami lub tez malymi, kolorowymi kwadratami w jej centralnym punkcie, ale nikt nie wiedzial, co oznaczaja; do tego widnialy jakies tajemne znaki.Przebylismy rzeke, kiedy zaczela pojawiac sie wgla, ale kazdy kogo owiala - mdlal; okazalo sie, iz sa to opary gazu.Dwoje ludzi wpadlo do wody i wtedy nasza "szefowa" wskoczyla za nimi, aby ich uratowac, co sie zreszta udalo.Po chwili ktos -patrzac na muszle- rzekl, ze to "zakrecone", wiec szefowa krzyknela, iz chyba wlasnie o to chodzi - trzeba zakrecic muszlami, aby wirowala ich "spirala" - wtedy znaki odkryja swoj kod: gdy bedzie krecilo sie szybko - zdazymy odczytac kreslone w powietrzu znaczenie lub slowa.