poniedziałek, grudnia 12, 2005

17 kwietnia 2005

Sen dziwny i dopiero pod koniec nocy (czytaj: nad ranem :) Mialem zarzadzac jakims majatkiem, poza tym malo pamietam... Byl tam jakis czlowiek w lesie, a raczej na lekko zarosnietej polanie, ktory sploszyl jelenia.Widzialem to zdarzenie wczesniej i oczekiwalem, ze jelen zaatakuje czlowieka, ale stalo sie cos innego, poniewaz zwierze ucieklo.<
br>Nastepna scena: slizgam sie na kolanach po jakims waskim -na moze 80 cm- torze, niezwykle plaskim i sliskim, zawieszonym moze metr nad ziemia, a raczej polem obsadzonym roslinami o duzych, zielonych lisciach.Na zakrecie -ktory wynosil 90*- wypadlem z trasy, ale wisialem w powietrzu i nie spadlem na pole.
Sen sexualny - Asia bawi sie moim... i... ;).

Nastepna scenka: widze z gory ulice, ktora wznosi sie na jakies 100 metrow pod katem prostym.Stwierdzam, ze raczej niemozliwe jest, aby podjechal pod nia jakis samochod ze wzgledu na kat ustawienia.Po chwili widze jednak, ze podjezdza kilka, potem kilkanascie aut.Wznosze sie wyzej w powietrze i obserwuje, jak wszystkie rozpedzone wyskakuja jakby ze skoczni i wpadaja do wulkanu, gdzie w kraterze znajduje sie juz kilkaset innych pojazdow.


Ostatni sen powodowany byl filmem "Wulkan", ktory ogladalem ostatniej nocy: po prostu lawa zalewala ulice palac samochody znajdujace sie na niej.