piątek, listopada 11, 2005

5/6 lutego 2003

1. Jestem w kosciele na Koperniku; czarny garnitur, jest ze mna rodzina (rodzice i dziadkowie).Wchodze z nimi do kosciola, gdzie znajduja sie stoly; kazdy moze zamowic sobie piwo, kilka osob saczy tn napoj.Czasem przychodza kelnerki wytrezc lawy.Ktos wylewa piwo, ktore saczy sie na siedzenie, tym samym moczac moja lewo noge.Wstaje i wychodze.Z daleka widze, jak ktos macha do mnie z kuchennego okna.

2. Siedze w jakims fotelu, nie rozpoznaje pomieszczenia.Po chwili podchodzi do mnie A.K. calujac mnie w usta.

3. Znajduje sie na jakims dlugim, szerokim na ok.20-30 cm murze, dosc wysokim.Nie moge z niego zejsc, wiec szukam konca.Ide w prawa strone.Dochodze do jakiejs sciany, obok ktorej biegnie rynna.Cegly nasiaknely woda - lekko poruszam nogami, ale czesc muru zaczyna sie chwiac.Boje sie, iz zaraz sie rozleci, wiec zachowuje spokoj.Jakas kobieta podchodzi do mnie mowiac, ze na dole jest kupka piasku, na ktora powinienem skoczy i wtedy nic mi sie nie stanie.Obawiam sie skoku.Do piachu podbiega czarny pies (moj pies).

Rano znalazlem w skrzynce list - okazalo sie, iz byl od A.K.; na urodzinowej kartce znajdowaly sie 2 calujace sie slonie.Poza tym czytajac artykul sciagniety z wczoraj internetu zauwazylem duzo tresci o modlitwie i bogu.