sobota, listopada 12, 2005

4 grudnia 2003

Grzebalem, a dokladniej kopalem w gorce obok mojego bloku (zaraz przy schodach), gdzie zlecil mi prace jakis brodaty archeolog.Zaczalem wyciagac czesci srebrnych naczyn, coraz wieksze i wieksze, az do kompletnych, np.czajnik (z wygladu chinski) z przykrywka, wszystko ze srebra, aczkolwiek lekko przybrudzone ziemia oraz piaskiem.Chcialem cos "zakosic", lecz krecilo sie kilka
osob uniemozliwiajac pozniejszy zysk :) Potem znalazlem sie w szkole, gdzie siedzialem w 3-eciej lawce w rzedzie od sciany.Obok mnie znajdowal sie moj niezyjacy kolega, ktorego pobili w rzeczywistosci na ulicy i peklo mu cos w mozgu, jakis tetniak lub cos w tym stylu.Zostal wywolany do tablicy, lecz raczej nie mogl rozwiazac zadania.Nastepny mialem byc ja, lecz nikt mnie nie wywolywal.