piątek, listopada 11, 2005

25/26 stycznia 2003

KONTROLOWANY SEN
Siedzialem za jakims stolem, kiedy pojawila sie laseczka z zielonymi oczami, ale nie to bylo dziwne: prawe oko bylo nieruchome, tzn.nie mrugala powieka, a lewe natomiast rowniez jakies niesamowite, tzn.swiecilo, jak np.u wilka w nocy - zrenica blyszczala.Podeszla do mnie mowiac, ze chcialaby sie lepiej przyjrzec.Polozylem glowe na lawce przekrecajac ja dookola.Dziewczyna nadal patrzyla w moje oczy.Po chwili odezwala sie mowiac, iz chce mnie dotknac.Wyciagnalem reke, ale widzialem tylko dlon przed soba, jakby moje cialo znikalo, tzn.reka od ramienia do dloni zaczela sie rozplywac.Kiedy laska dotknela mnie - cialo pojawilo sie znow.Po chwili przyszedl jakis czlowiek z calkowicie biala twarza, dziwnie wydluzona ku dolowi, mial odstajace i bardzo wyrazne kosci policzkowe.Na glowie czarny kapelusz, ubrany w jakis frak (wylacznie na czarno), cialo jakby wysportowane, ale przypominajace wygladem bohatera komixowego.Obok niego stala jakas dziewczyna.

Nastepnie chyba po raz pierwszy udalo mi sie popatrzec we snie w gore, gdzie na bialym suficie zauwazylem maly, kwadratowy otwor (0,5 x 0,5 m).Jego brzegi obite byly grubym drewnem, a w samym otworze..... zauwazylem wode.Wygladalo to tak, ze ciecz nia kapala z sufitu, ale wyraznie widzialem jej falujaca tafle.Po jakims czasie zdalem sobie sprawe z faktu, iz jest to sen.Zauwazylem line zwisajaca z otworu.Zaczalem ja ciagnac powoli w dol.Co dziwne - byla sucha.Przypomnialem sobie o metodzie liny (kontrolowany sen), gdzie wystarczy wspinac sie po nierzeczywistym sznurze, aby osiagnac odmienny stan swiadomosci, lub przynajmniej uzyskac kontrole w marzeniu sennym.Chwycilem sznur, nawet nie mocno, a ten powoli zaczal mnie wciagac w otwor.Zmiescilem sie bez trudu.Podswiadomie cos zmuszalo mnie do zamkniecia oczu, kiedy moja glowa wchodzila powoli w wode, jednak nie zrobilem tego ciagle obserwujac.I tu zaczyna sie kontrolowany sen, a moze zaczal sie juz wczesniej.... Dziwne uczucie, poniewaz to wcale nie byla woda, jednak czulem nacisk (male cisnienie) na cale moje cialo; nie wiem, jak to wytlumaczyc, ale moze to cos w rodzaju lasera, ktorego nie czujesz, a ktory przesuwa sie po calym ciele.Caly czas trzymalem line, gdy caly znalazlem sie w tej "cieczy".Nie byla czarna, ale ciemnoszara.Kiedy nabieralem predkosci - czulem, ze oddalam sie od czegos, odczuwajac olbrzymi strach przed niemozliwoscia powrotu (?).Mijalem jasne obloki przesuwajace sie obok mnie; co jest najdziwniejsze - sunalem dosc szybko do przodu (moze w dol? moze w bok?), jednak te "chmurki" mijaly mnie raczej wolno.

Chcialem sie obudzic, wiec zaczalem ruszac sie w rzeczywistosci, a przynajmniej probujac to zrobic.Nie moglem (paraliz senny?).Po chwili otworzylem oczy, ale cale moje cialo lekko, ale z duza czestotliwoscia drzalo, tak jak np.dolna szczeka z powodu zimna.Moze za szybko wrocilem do rzeczywistosci z "tamtego swiata", a cialo nie przyzwyczailo sie do tak naglej zmiany? Czyzby to bylo OBE i szok po powrocie?