piątek, listopada 11, 2005

25/26 czerwca 2001

1. Jade na koniu.Kiedy mocniej pociagne do siebie lejce-kon zwalnia, a kiedy scisne jego boki nogami-biegnie szybciej.W pewnym momencie ciagne lejce, a wtedy kon powoli sie zatrzymuje i schyla glowe ku ziemi.Zchodze z jego grzbietu zeslizgujac sie po szyi i glowie.Kiedy chce na niego ponownie wejsc, zaczyna uciekac.Ide za niem, ale on ciagle sie oddala.Ktos wola go i zatrzymuje.

2. Budze sie w "Dwoch Swiatach", gdzie zostali juz tylko: Zuza, Tomek i Wojtek.Okazuje sie, ze wszystko to dzieje sie w duzym pokoju mojej babki (14/15).Lezac jeszcze w lozku i otwierajac oczy widze na podlodze czerwona kule bilardowa, ktora rzuca cien.Po srodku tego cienia usiadla sobie mucha; po chwili kula zaczela toczyc sie w strone muchy, potem zakreslila polkole pod sciana i wpadla do luzy znajdujacej sie obok mojego lozka.Reszta zaraz sie obudzila, a Tomek zaczal sie smiac, ze mam szczescie.Zobaczylem teraz na pod telewizorem, w pionowym pojemniku wszystkie bile, ktorymi sie gra.Kazda miala swoj kolor i dodatkowo numer na bialym tle.Nikt nie chcial wbic kuli nr.8.Zaczeli liczyc bile, bo ten, ktory mial ich najwiecej-wygrywal program.

3. Ide gdzies z dwoma innymi osobami.Ubrani jestesmy w moro, mamy saperki.Okazalo sie, ze bedziemy szukac jakiegos skarbu we wsi Czyż lub Chyże.Droga asfaltowa skreca w prawo, ale obok niej jest polna, skrecajaca przeciwnie, przy ktorej znajduja sie jakies ruiny, prawie same fundamenty.Powiedzialem, ze mozemy kopac tutaj, lecz oni stali na drodze czekajac na mnie.Zszedlem po kilku stopniach jakby do zaglebienia w ziemi, gdzie obok mojej glowy zobaczylem wiszaca jakas stara metalowa (?) butelke/dziwna kanke.Kiedy spojrzalem w dol, lezalo tam mnostwo butelek z porcelanowymi korkami, a takze gliniane.Zaczalem grzebac w ziemi i wyciagalem ze smieci bursztynowe (lub plastikowe) figurki szachowe; w zaglebieniu w scianie znalazlem pas bursztynowy, gdzie kazde ogniwo przedstawialo jakas scenke z zycia.Kiedy wyciagalem gazety ze zaglebienia-uslyszalem gdakanie.W srodku na sianie siedziala biala kura, ktora po chwili uciekla.Podnioslem tez z ziemi plastikowe i olowiane zolnierzyki.

Otoczenie wokol mnie zaczynalo sie zmieniac, gdyz znalazlem sie w piwnicach mojego bloku, ale "piwniczka ze skarbami" pozostala niezmieniona.Przyszli jacys policjanci i okazalo sie, iz te wszystki rzeczy byly kradzione, tylko ktos je tu ukryl.Kiedy bylismy w piwniczce zaczalem pokazywac im bursztynowe figury, a takze wyciagalem jakies pudelka.W srodku jednago z nich znalazlem czerwone kulki o srednicy 1 cm, skoble i kawalki sznurka.Policjanci zaczeli interesowac sie zolnierzykami, poniewaz wlasnie takich brakowalo im do kolekcji.Balem sie, ze zabiora znalezisko dla siebie.Po chwili znalazlem na wysokosci kolan otwor w scianie, z ktorego wychodzil otwor wentylacyjny.Wygladalo to na zamurowane pomieszczenie.Kiedy kopnalem w sciane-uslyszalem dzwiek, jaki wydaja sciany, za ktorymi jest jakis pokoj.Niektore cegly byly o kilka cm dluzsze od pozostalych i to przekonalo mnie o ukrytej komnacie.Po chwili zgaslo czesciowo swiatlo, a ja zobaczylem na scianie cien czlowieka, ktory podnosi do gory lopate.Ucieklem z piwnicy, a on widocznie ogluszyl policjantow, bo pobiegl za mna do klatki.Zamknalem za soba drzwi i przytrzymywalem klamke reka.On zaczal kombinowac lomem i powoli szczelina w drzwiach robila sie coraz wieksza.Powiedzialem, ze dluzej nie utrzymam, a ktos podbiegl i dal mi jakis dlugi kij, ktorego jeden koniec byl szerszy.Zaczalem bic nim gostka, a on wyszedl i spokojnie stal.Okazalo sie, ze to Franciszek Pieczka (aktor).Wkurzal sie, ze go bije i powli chowal sie do klatki.Kiedy znow zjawil sie nowy oddzial policji-dalej bilem go po glowie kijem.Kiedy przypatrzylem sie dokladniej - okazalo sie, iz jest to extra kobieta w mini spudniczce.Zaczalem ja calowac, ale udawalem, ze ja dusze, aby pozbyc sie na chwile policji.Po kilku minutach zauwazylem na oknie zoltawa naklejke o wymiarach ok. 10x6 cm, gdzie widzialem male, czarne cienie nas calujacych sie.

Znalazlem sie w wielkim, pietrowym sklepie, na ktorego jednym oknie nadal ogladalem scenke na naklejce.Do pomieszczenia (bylem w dziale z kurtkami i sukienkami) weszlo 5 dziewczyn, ktore od razu mnie rozpoznaly i zaczely mowic, ze widzialy mnie w X telewizji.Zaczalem sie smiec i "zwiedzalem" powoli sklepik z rekami za plecami.Jedna z nich rzucila mi sie na szyje, objela i zaczela robic "malinke".Powiedzialem, ze nie tutaj, ale nie chciala mnie puscic.Wszedlem z nimi do innego pomieszczenia, gdzie miescil sie sklep zoologiczny.Zaczalem ogladac akwaria (znajdujace sie na wysokosci glowy) od lewej strony.W pierwszym zobaczylem dosc duze ryby podobne do sumow o dl.14-15 cm i szer.5 cm.Byly brazowe, lecz miejscami mialy male jasne plamki; po bokach glowy worki jak u chomika, tylko u nich byly jasno pomaranczowe.Kiedy mialy w paszczach pokarm-przekladaly go z prawej strony na lewa.Wtedy jeden wor sie kurczyl, adrugi rozciagal.
W nastepnym akwarium rosly jakies roslinki w wysokich, ciemnych poniemieckich butelkach.

Podszedlem do trzeciego akwarium: w srodku, u gory wisial W POWIETRZU kawalek papieru z malym otworem w srodku; przez ten otwor waz mial przelozona glowe.Wszystko to dzialo sie POD WODA.Na dnie staly dwa szklane naczynia z roslinami, ktore byly polaczone nitka.Na srodku tej nitki znajdowalo sie jakies zgrubienie wabiace rybki.Jedna dala sie zwabic... podplynela.Skubnela lekko i nastepnie odplynela.Byla za szybka i waz jej nie zlapal.Po chwili w akwarium zjawil sie kanarek (POD WODA), ktory usiadl na srodku nitki.Po chwili odlecial, a waz znow nie zdazyl go zlapac.Kiedy przysunalem sie blizej, zeby przyjrzec sie wezowi-ten odchylil glowe do tylu.Pojawily sie jakies dziewczyny, ktorym zaczalem tlumaczyc, iz nitke rozpial waz, aby zwabiac swoja zdobycz.Caly czas smialem sie, a dziewczyny niby to przypadkiem chodzily za mna.Kiedy wyszedlem na korytarz-pojawila sie nowa grupka; tym razem 4 dziewczyny (inne) znow zaczely cos mowic o mojej popularnosci.Kiedy szly za mna uslyszalem jak mowia do jednaj, iz "ma szanse" u mnie.Obrocilem sie, ale doszedlem juz do schodow.W tym momencie zaczela grac glosno jakas muzyka wykonywana na skrzypcach i wszyscy popatrzyli na mnie.Odwrocilem sie do dziewczyn bedac na 3-4 od gory schodku, zlapalem porecz prawa reka i unoszac do gory najpierw lewa noge zrobilem 'gwiazde' przez balustrade (cos na ksztalt "Matrixa").Kiedy bardzo wolno, jakby w zwolnionym tempie, opadalem kilka metrow nizej- widzialem zachwyt na twarzach dziewczyn.