piątek, listopada 11, 2005

22/23 lutego 2003

1. Znajduje sie w jakims lesie, zapada zmrok (lub jest jasna noc, w lesie lekka mgielka
).Przechodze obok jakichs ruin, jakby pozostalosci po poligonie i wysadzonych budynkach.Zauwazam wystajaca wiezyczke, a kiedy podchodze blizej - okazuje sie, iz jest to pordzewialy czolg (a raczej jego pancerz).Obok lezy lopata.Ogladam go z drugiej strony, a kiedy pobuje wyjsc z dolu - zauwazam niebieski czujnik ruchu, ktory wlacza sie, a nastepnie zaczyna wyc syrena.
Biegne po lesie, kiedy wchodze na moze metrowej wysokosci mur.Obok niego znajduje sie wykop, ktorego scianki sa z betonu.Po chwili w kolejce wchodza do niego szczury, tzn.ida gesiego.Krzycze: "Zamykamy" i w tej chwili kazdy szczur zostaje uwieziony (znajduje sie w osobnej "zagrodzie").Krzycze: "Cięcie", po czym w ciagu sekundy ostrze kroi cialo kazdego szczura na pol.Ostrza i klatki znikaja.Teraz do korytarza wchodza swinie.Sytuacja powtarza sie.Rozmawiam z jakims gostkiem, ktory chce, abym dostarczal mu mieso zwierzat.

2. Jade pociagiem, ale nie w srodku.Wszyscy pasazerowie sa na zewnatrz - na stopniach, siedza w oknach itp.Rozmawiam z E.Ch.(Dyda).

3. Ide jakas polna droga z siostra, mama i babka.Spieszymy sie.Zatrzymuje sie, poniewaz widze jakiegos ludzika z Kinder Niespodzianki.Podnosze go rozgladajac sie.Obok lezy nastepny, ale bez nogi.Po chwili odnajduje brakujaca czesc.Zagladam pod krzakj po prawej stronie, gdzie leza dziesiatki zabawek.Pakuje je do kieszeni, gdzie nie ma juz miejsca.Po chwili podchozi siostra z moaj torba.Przekladam je z kieszenii do niej.Znajduje czlowieka na rowerze, kostki do gry (jedna duza, wysoka na jakies 4 cm).

4. Znajdujemy sie obok jakiegos kiosq, gdzie siadam na krzesle w cieniu.Okazuje sie, iz czekamy na autobus.Jast tam kilka dziewczyn, ale przy innym stoliku.Siadam w cieniu, poniewaz jestem zmeczony (niose jakis plecak) i bola mnie nogi, ktore mam zgiete w kolanach.Probuje je wyprostowac, ale odczuwam bol.Pytam mamy, czy ma bilety.Pokazuje mi garsc 2-zlotowek (6-7 sztuk).Mowie, ze jestesmy w naszym miescia, a myslalem, ze bedziemy jeszcze jechac kilka godzin.Podjezdza autobus, a ja wstaje z krzesla (cala sytuacja miala miejsce jakby na ulicy Orbitalnej).

5. Siedze na wersalce, a A.K. wstaje ubierajac bluzke (mowila cos, ale nie pamietam tego).Ma na sobie czarne spodnie - patrze na jej pupe :)