piątek, listopada 11, 2005

20/21 stycznia 2003

Sny wylacznie nad ranem: ktos opowiadal o budynku oddalonym od morza jakies 10 metrow; czasem podmywaly go fale.Sam blok stal na wysokich, betonowych wspornikach i byl podobno najbezpieczniejszym na swiecie.Oczywiscie po chwili znalazlem sie w nim, a raczej na dosc duzym tarasie znajdujacym sie gdzies w polowie budynku.Szyby zabezpieczone byly metalowymi kratami, aby nie wypadly.Budynek zaczal chwiac sie z powodu sztormu i silnego wiatru.Pamitam, ze chwycilem jednej z krat okiennych, gdy coraz bardziej rzucalo moim cialem na boki.

Potem bylem w jakiejs olbrzymiej hali, gdzie zwisalem za rece na koncu grubego lancucha.Powoli zaczynal sie obracac, a juz po chwili uswiadomilem sobie, ze to sen.Lancuch z Yedynym zaczal przyspieszac, a mnie coraz bardziej zaczelo sie to podobac :) Nie krecil sie w kolko, ale zakrecal, zmienial kierunek i predkosc.Bylo extra, jak na karuzeli przyszlosci :)))) I ta szybkosc... Ach!!!!
Nastepnie znalazlem sie w klasie z podstawowki.Byli tam wszyscy znajomi, a kazdy wychodzil na srodek i opowiadal jakis wazny fakt z zycia.Znajomy -ktory sluzyl (w rzeczywistosci) gdzies w Bosni czy na innym zadupiu- R.P. opowiadal o innym, ktory kilka razy zaslonil go przed kulami, ale niedawno zginal.Wspomnial takze, iz nigdy mu tego nie zapomni, poniewaz oddal za niego zycie.Potem bylo jeszcze jakies pozowanie do fotek z zespolem Big Cyc, jakas dziewczyna w zoltej mini i... tyle pamietam.