piątek, listopada 11, 2005

18/19 lutego 2003

1. Znajduje sie w jakims sklepie, przy szafce, na ktorej leza xiazki z Tytusem (po 8 pln), kalendarze z Tytusem (po 15 pln), jakies zolte mydlo w przezroczystym opakowaniu (po 7 pln).Na zakupy mam 50 pln, wiec licze ile mi zostanie.Stwierdzam jednak, ze te rzeczy sa za drogie.

2. Znajduje sie w moim domu, gdzie w pokoju, w jakby wydrazonych korzeniach znajduja sie gnizda niebieskich papug (nierozlaczek).Zauwazam, ze z jednej "dziupli" wylatuje ledwo co upierzone piskle i wlatuje do nastepnego otworu.Cale gniazdo znajduje sie na wodzie (?), ale ptakom to nie przeszkadza.Z innego gniazda wychodzi jakis maly robaczek, ktory za kazdym wyjsciem zmienia sie.Na koncu okazuje sie, iz jest to szczypawica.Siostra lapie ja w polowie nozyczkami i podnosi do gory.

3. Jestem w moim pokoju (wyglad wskazuje jakbym posunal sie kilak lat wstecz-przestawione lozko, zreszta inne niz obecnie, stare meble), gdzie ktos pozawieszal jakies ohydne zaslony w kwiatki.Probuje zaslonic je, ale po srodku jest duzy otwor, tzn.zaslony sa za krotkie, poza tym w dzien wpuszczaja za malo swiatla.Zrywam je ze zloscia.

4. Patrze przez okno; biegnie jakis chlopak ubrany na czarno, w zimowej czapce.Przed nim ucieka jakis wilczur.Obracam sie i znajduje jakis jasny plecak, ktory nalezy do tego kogos.Skads wiem, ze gostek zostawil go u mnie i idzie go odebrac.

5. Zagladam ponownie przez szybe i widze Pyoya, ktory wrocil z Walii.Znajduje sie obok niego.Podczas rozmowy wyszlo, ze przyjechal juz w sobote.Pytam, czy to jego numer telefonu konczy sie na ...707 (bo w reczywistosci ktos puszczal mi w piatek sygnal z Wielkiej Brytanii: +44.......)

Odnosnie pierwszego snu: chcialem poznac przed zasnieciem liczby w duzym lotku, wiec to moze jakas kombinacja? 7, 8, 15, (50)... Dodalem je do siebie i wyszlo 30 (bez 50), podzielilem 8 na 4 liczby i wyszlo 2.Podziele jeszcze 50 na pol.Wysle dzisiaj i zobacze jakie sa roznice: 2, 7, 8, 15, 25 i 30
PeeS.Niczego nie wyslalem, bo mi sie nie chcialo :)