piątek, listopada 11, 2005

17/18 marca 2003

1. Jade gdzies z Kovalami -starszy kieruje, ja siedze za nim, po prawej stronie, po lewej siedzi mlodszy.Chcemu dojechac do miejsca, gdzie bylismy wczesniej, ale zdaje mi sie, iz pomylilismy droge.Nie jest to szosa, ale jakas polna drozka, pogoda raczej dziwna, tzn.nie widac slonca i jest jakby deszczowo.Jedziemy pod gore sliska droga.Wzniesienie jest coraz bardzej strome i w kazdej chwili mozemy sie zeslizgnac.Po bokach widac jakies murki.Kola samochodu slizgaja sie na podlozu; ogladam sie za siebie i patrze przez tylna szybe - widac, iz znajdujemy sie na prawie pionowej scianie, ale wciaz jedziemy do gory.Po chwili szczesliwie dojechalismy na miejsce.Koval zatrzymal auto, a ja wyciagam mape.Ogladamy ja, a ja stwierdzam, ze musimy zrobic luk, aby potem dojechac do skrzyzowania i glownej drogi, zeby nastepnie dotrzec do naszego punktu.

2. Znajduje sie ze znajomymi w jakims parterowym budynku, wejscie zaszklone, nad nim polokragly, betonowy daszek.Wchodzimy do srodka, a pomieszczenie wyglada na mini-sklep, tzn.sa tam wieszaki oraz stojaki, na ktorych widza wiszace ubrania.Na szafkach leza czapki z daszkiem oraz berety.Kiedy podchodze - moja uwage przyciagaja kurtki letnie, tzn.jedna bardzo dziwna - od wewnatrz jakby ortalionowa i sportowa, bardzo kolorowa, a z zewnatrz wyglada na brazowa skore, fajnie uszyta.Zakladam ja, ale dziwnie sie czuje z powodu "2 w 1".Wychodze na zewnatrz, gdzie zauwazam znajomego Andrzeja K. ze szkoly.Jest bardzo wystraszony.Pytam, czy sie boi, na co ten odpowiada mi:

- Tak.Musimy sie stad wynosic.

- Dlaczego?

- Objawil mi sie Aniol i dotknal mojej twarzy.

Opowiadzial jeszcze, iz cos waznego powiedzial mu.Wszyscy zaczynaja w pospiechu wychodzic, aby zdazyc do innego budynku, ktory znajduje sie kilka metrow dalej.Na zewnatrz mocno swieci slonce.

3. Ide do klubu z Emilka.Wchodzimy do srodka po schodach, gdzie na korytarzu czeka juz kilkanascie osob, gra muzyka (raczej spokojny pop), slychac rozmowy.Okazuje sie, iz prawdziwy klub znajduje sie w piwnicy, gdzie za chwile mamy zamiar sie udac.Spotykam na pietrze znajomego Lukasza W., ktory pali trawke.Czestuje mnie, ale nie korzystam.Stoimy przy scianie, Emila po lewej stronie.Po chwili zaczyna drapac mnie po rozporku, a ja lapie ja za reke.Lukasz zaczyna smiac sie bez powodu i cos mu sie przypomina.Mowi, iz zawsze bylem zabawny oraz pamieta mnie z zawodowki, kiedy zrobilem nastepujacy kawal: do startera wlalem czarny tusz, a kiedy ktos zapalil swiatlo - "bomba" explodowala opryskujac wszystkich ciecza.Powiedzialem mu, iz bardzo sie myli, poniewaz nigdy nie chodzilem do zawodowki, tym bardziej nie robilem takich dowcipow.Zaczalem przygladac mu sie kiedy zaczal sie smiac; zauwazylem, iz w gornej szczece brakuje mu 2-3 zebow po kazdej stronie.

Rano odebralem zalaczniki graficzne od Elki; okazalo sie, iz przeslala mi zdjecie jakiegos zalanego skrzyzowania drogowego.Dziwna sprawa, bo w nocy zapisujac najwazniejsze wyrazy ze snu zaznaczylem slowa: cas, aniol, telefon, kurtka, kot, dzwonil doktor.W dzien okolo godziny 10:09 zadzwonil telefon, ale kiedy powiedzialem "slucham" - ktos odlozyl sluchawke.W e-mailu Eva pisala o kocie i Aniele, dodatkowo w otrzymanych od Elki plikach znalazlem wedkarza, przy ktorym zebralo sie kilka kotow.