piątek, listopada 11, 2005

17/18 lutego 2003

1. Uciekam po sniegu wzdluz jakiegos wzniesienia, jakby przysypanego, kilkusetmetrowego (dlugosc) dachu (dwuspadowy-klasyczny) wiejskiego domu, przypominajacego trojkat.Swieci slonce, po prawej stronie widze czesciowo zamarznieta wode, niebo bardzo jasnoniebieskie, bez zadnej chmury.Goni mnie niedzwiedz brunatny, jest daleko, ale widze go.Wchodze na wzniesienie ("dach") znajdujacy sie po lewej stronie i grzbietem probuje biec do przodu.Jest mi trudno, poniewaz snieg zeslizguje sie bo stromych zboczach.Dobiegam do miejsca, gdzie snieg topnieje, a nade mna znajduje sie jakas betonowa konstrukcja, obok podtrzymujacy ja filar.Widze policyjny woz oraz kilku policjantow.Stoje z boku i przygladam sie, kiedy przybiega niedzwiedz.Policjanci krzycza, iz beda zaraz strzelac.Zwierze podchodzi do siedzacego tylem czlowieka, otwiera paszcze i odgryza mu tylna czesc czaszki, po chwili zjadajac jego mozg.Policjanci strzelaja, a zwierze pada. Lezy na plecach, nie ruszajac sie.Pytam jakiegos chlopaka, czy ma moze scyzoryk, bo chcialem odciac na pamiatke jeden z jego pazurow (z lewej, tylnej lapy, lekko zakrzywiony).Wyciaga noz (caly srebrny, metalowy, mieszczacy sie w dloni), a ja sprawdzam, czy nie jest tępy (nie mial ostrza, ale jakies zabki jak gwiazdka ninja).Chlopak mowil, zebym uwazal, bo jest ostry.Podchodze do niedzwiedzia, a ten wstaje.Ktos podchodzi ze strzelba probujac strzelic mu w glowe, ale ten lapa odrzuca bron.Podnosze ja z ziemii, laduje (to znaczy: przeladowuje) i naciskam spust.Nie bylo naboi.Dopiero teraz zauwazam, ze bear ma zabandarzowana glowe i oczy.Ktos przynosi bazooke i probuje strzelic.Nie udaje sie.Po chwili daje mi ja.Za pierwszym razem nie moge, ale odciagam jedna jej czesc, odslaniam wylot i szukam przycisku.Znajduje maly, czerwony pod spodem.Niedzwiedz jest za blisko i nie moge wycelowac, wiec strzelam mu pod nogi.To go bardziej rozwsciecza.Po chwili strzelaja policjanci trafiajac go w glowe.Patrze na jego twarz, a tam ciemna masa z bialymi, okaglymi dziurami po kulach.Pada i juz martwy oznajmia: "Widze slonce".

2. Jestem przy osiedlu Brzostow (prawie wiocha), gdzie zrywam jakas zielenine rosnaca przy polnej drodze.Ktos mowi, zebysmy wracali, wiec kierujemy sie w strone ulicy.

3. Znajduje sie w Zespole Szkol Budowlanych, obok sali do tenisa.Czekam z kims na zespol "Tatu".Po chwili zjawia sie 2 ludzi w beretach i z zarostem, graja na harmonijkach.Zaraz po nich przychodza jakies dziewczyny witajac sie ze mna; sa w churkach zespolu.Po chwili pojawiaja sie 2 laski z "Tatu", ale maja na sobie przescieradla.Mowia, iz nie moga na razie byc rozpoznane.

4. Jestem na ulicy, obok jakiegos okazalego, zabytkowego budynku.Dziwnie to wyglada, poniewaz w wysokich na jakies 3-4 metry otworach widze lufy dzial.Sa chyba 4, w kilkumetrowych odleglosciach od siebie.Mowie, ze chyba koncertu nie bedzie, poniewaz widze deszczowe chmury.Dziala celuja w niebo zaczynajac strzelac.Obserwuje na niebie explozje z jakims proszkiem.Po chwili chmury rozwiewaja sie.

Na Discovery ogladam plaze, na ktorej stoja armaty wycelowane w niebo (przeciwlotnicze - II wojna swiatowa).Po jakims czasie na innym programie widze ludzki mozg, a ktos mowi o sile authipnozy.Przelaczam na inny kanal (takze Discovery), gdzie wlasnie wykopuja dinozaura z duzym, zakrzywionym pazurem, ktorego nazwa wziela sie wlasnie od tego szponu.Potem ogladam program o piramidach egipskich.Kilaknascie minut po przebudzeniu slysze w radio reklame zaspolu "Tatu", ktory ma przyjechac do mojego miasta (wczesniej tez slyszalem ja kilka razy).