piątek, listopada 11, 2005

12/13 czerwca 2001

1. Znajduje sie gdzies w Australii.Jestem na dworze; slysze jednak jak televizja mowi o rowach, w ktore wpadaja i umieraja male zwierzeta.Spogladam w dol rowu (ok.0,5 m gleboki, 60-7- cm wysoki), gdzie jakis aborygen kladzie sie wzdluz patyka laczacego 2 brzegi rowu tak, aby zwierzeta mogly przechodzic po jego ciele.Row wykopany jest miedzy 2 rzedami drzew.Jakies 30 cm od rowu znajduje sie ogrodzenie z siatki.Wchodze do rowu i wyciagam z niego zolwie, ktore utknely w blocie; niektore z nich wspinaja sie po sciankach rowu, ale spadaja skorupa do dolu.Zolwie sa bardzo male i kilka z nich miesci sie w mojej dloni.Wyciagam je z dolka oraz podnosze lekko siatke, aby mogly przejsc dalej.Za siatka widze nastepny taki row.Z dolu wyciagalem takze jakby sniete ryby.

2. Sni mi sie niedzwiedz (brunatny), ktory znajduje sie w mieszkaniu nade mna.Wydaje sie, ze jest lagodny, poniewaz stoje w poblizu niego z jakimis ludzmi na korytarzu (na zewnatrz mieszkania); on widzi nas, ale wyglada to tak, jakby czegos szukal; rozglada sie.