sobota, listopada 12, 2005

1/2 pazdziernika 2003

KONTROLOWANY SEN

Znalazlem sie na moim balkonie, gdzie cos -za czym bieglem- zeskoczylo z niego.Na pewno nie byl to czlowiek, raczej nieokreslone zwierze nie wystepujace w tym swiecie.Zlapalem za piorunochron przebiegajacy obok barierki i skoczylem - wszystko po to, abym nie spadal za szybko.Kiedy lecialem w dol - w prawej dloni sciskalem czerwony krysztal, nie byl przezroczysty, a jego konce byly jakby ostre, zbiegaly sie w jednym punkcie.Kiedy przyjrzalem mu sie na dole, gdy juz opadlem - mniej wiecej w polowie byl odksztalcony, tzn.wezszy niz przy koncach, jakbym za mocna go sciskal lub pocieral.

Pamietam, ze znalazlem sie obok wejscia do domu mieszkalnego; biegalem kolo mojego bloku za jakims wilkiem; wbiegl do klatki wejsciowej, a ja nie wiedzialem, czy jest w piwnicy, do ktorej drzwi byly otwarte, czy tez wbiegl na schody.Zdalem sobie sprawe, ze powinienem postepowac wedlug jakiegos scenariusza - stad tez bylem pewien, ze cala bieganina miala juz miejsce i udalem sie na schody.Wilk czekal na mnie na polpietrze zagladajac przez szczebelki.Nie chcialem sie za bardzo do niego zblizac, ale wszedlem po poreczy nie dotykajac schodow i w taki sposob dostalem sie na 3-ecie pietro, gdzie mieszkam.Zwierze usiadlo na wycieraczce sasiada wpatrujac sie w jego drzwi.Zszedlem z metalowej konstrukcji i podeszlem do niego.Zaczal warczec.Wyciagnalem reke, a ten na chwile przestal.Wszedlem ponownie na konstrukcje pukajac do sasiada - po prostu wiedzialem co mam robic, jakbym gral jakas wielokrotnie powtarzana scenke.Otworzyl Maciej Orłoś (ten z Teleexpresu) - wilk wbieg do srodka i skierowal sie widocznie na balkon.Wlasciciel zamknal mi drzwi przed nosem jakby zly.Po chwili otworzyl je i smiejac sie zaprosil mnie do wnetrza.Wszedlem, ale kiedy ten zamykal drzwi przytrzasnal mi reke, tzn.lokiec znajdowal sie przy futrynie, a dlon dotykala drzwi.Po chwili odchylil je, a ja wyciagnalem czesc ciala.Wszedlem do przedpokoju.Nie wiem, czy DLOŃ byla znakiem, aby sie w nia wpatrywac, ale popatrzylem na wnetrze prawej reki.Znalazlem sie w kontrolowanym snie.Wywiazal sie miedzy nami krotki dialog:

- Chcialbym, zebys odpowiedzial na kilka moich pytan -odparlem.

- Nie mam zamiaru na nic odpowiadac -odparl wchodzac do pokoju po lewej stronie i zamykajac drzwi.

- Prosze, tylko kilka pytan -powstrzymywalem drzwi przed zamknieciem.

- Dobrze.

Wyszedl do przedpokoju, a ja zaczalem tracic kontakt z LD.Ponownie spogladalem na prawa reke wyostrzajac linie papilarne.Popatrzylem na Orlosia, ale to nie byl ten sam facet - nie mial juz okularow: mala brodka, troche wiecej wazyl (grubsza twarz).Po chwili zmienil sie w "siebie" i powiedzial:

- Co z tego, ze poswiece ci 6 minut; nie odpowiedzialem jeszcze nigdy na zadne pytanie i zadnego nie zadalem.

W tej chwili obudzilem sie patrzac na zegarek.Byla godzina 8:51.