piątek, listopada 11, 2005

10/11 stycznia 2003

Znajduje sie na jakiejs drodze, a raczej wygniecionym odcinku zboza; z daleka jedzie samochod, ktory chce mnie potracic.Uskakuje w bok na niewielkie wzniesienie.Pod krzakiem (lub niewielkim drzewem) zauwazylem gniazdo, a w nim kilkanascie bialych jaj wielkosci kurzych.Co dziwne jajka nie znajdowaly sie wewnatrz gniazda, ale na jego obrzezach.Z jednego z nich wyleglo sie piskle.Obok gniazda spostrzeglem jaszczurke, lub raczej kameleona, ktory pilnowal jaj.


Po przebudzeniu - na sniadanie mialem gotowane jajka.Po prostu mama je ugotowala - nie prosilem o nie.